879. Zaproszenia na szafirową rocznicę ślubu
Szafirowe zaproszenia
Jak wiecie kolor niebieski/granatowy jest jednym z moich ulubionych (podobnie jak pudrowy różowy oraz biały), dlatego też stworzenie tych zaproszeń z okazji 45 rocznicy ślubu było wielką przyjemnością. Poza tym Pani Bogumiła jest uroczą osobą, i mimo iż kontakt był mocno ograniczony, to udało nam się wszystko omówić.
Zaproszenia robię rzadko, głównie ze względu na to, że te ręcznie robione są po prostu droższe od drukowanych, więc wiadomo, że częściej wybieracie tańszą opcję. I ja to doskonałe rozumiem. Na rynku jest mnóstwo przepięknych, cenowo bardzo przyjemnych wzorów.
Jednak jeśli chcecie mieć wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju, w zasadzie każde inne zaproszenia, to ręcznie robione są idealne. Ale są droższe.
A dlaczego?
Takie zaproszenia to m.in:
– kilka godzin wycinania kwiatów
– układanie i sklejenie kompozycji
– edycja tekstów
– wycinanie tekstów
– podklejanie ich na granatowy papier
– wycięcie papieru bazowego i przyklejenie go na bazę zaproszeń
To czas, ale i serce włożone w każde pojedyncze zaproszenie. To nie masówka. Dlatego są tak wyjątkowe.
Pamiętam swoje zaproszenia ślubne. To było 19 lat temu i królowały zaproszenia drukowane, z obrączkami i gołąbkami. Ale takie wiecie, koszmarne. To nie były takie grafiki jak teraz. Bardzo długo szukałam tych wymarzonych. Teraz zrobiłabym sobie sama zaproszenia, ale to był czas kiedy nic nie słyszałam o scrapbookingu.
Wreszcie znalazłam. Kwadratowe, z przepięknego papieru czerpanego, z różowymi płatkami róż. Przepadłam. Ale pamiętam, że goście byli bardzo – delikatnie mówiąc – poruszeni gdy je otrzymywali. Żebyście widzieli ich miny. “Jak to, takie bez gołąbków, obrączek?”
A tak! Były moje i nic mnie ich opinie nie interesowały.
No dobra, kończę bo trochę się rozpisałam.
- 23/07/2023
- No Comments
- 0
- rocznica ślubu










